niedziela, 29 listopada 2009

post XXIV

godzina 23. post 24. 29listopada.

ogólnie leże jeśli chodzi o wrzucanie koloru, czego próbka poniżej. ale praktyka czyni mistrza.
mały tribute w stronę Pulp Fiction


przy stoliku z Jules'em Winnfieldem, wkurwiająco słodki kot "Szczeniak".
ze wstępnych ustaleń, dowcip jest czerstwy i prawie nikt go nie rozumie.

teraz czas przetestować google wave, zrobić fotomontaż na jutrzejsze zajęcia z grafiki i pierdyknąc sobie konto na twitterze.

miłego wieczoru.

piątek, 20 listopada 2009

p 23 a nos się zatkał

nos się zatkał. 4 dzień chorobowego.
a powyżej stara rzecz która została dziś zdygitalizowana. po części inspirowane M.Mignolą.

chociaż trochę się wam podoba?

wtorek, 27 października 2009

post 22 święto zmarłych


I Z TYM OTO PRZYKLAŚNIĘCIEM, CHCIAŁEM REAKTYWOWAĆ BLOGA! :)

(fanfary)

dzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzieńdobryyyyyyyyy
po ponad 3 miesięcznej przerwie.

jako że to kupa czasu, a nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby słuchać długich rozwodów na ten temat, no to tak w skrócie:obiecane fotki pieprzonychczerwonychnorweskichdomków z popieprzoną trawą na dachach, oraz parę łódeczek.
Norwegia, przez swoją lokalizację dzięki której ma zapewnione wysokie wydobycie ropy naftowej, jest jednym z najbogatszych krajów na naszym ziemskim padole. Wysoki poziom życia, z tego co się dowiadywałem, znikomy poziom ubóstwa. Każdy obywatel ma zapewniony dobrobyt. Państwo dba o swoich obywateli i co w tym wszystkim najfajniejsze: z każdym dogadasz się po angielsku.
Emeryci, renciści, studenci, nawet dziady z najgłębszego lasu umieją powiedzieć o wiele więcej niż "hał du ju du?". cieszył mnie ten stan rzeczy, bo nie potrzebowałem do rozmowy z każdym napotkanym, słownika i tłumacza.
dręczy mnie pytanie: czemu nigdy nie słyszałem o żadnym sławnym norwegu?
albo jestem zbyt mało poiformowany, albo państwo rozpieszczając swoich obywateli w pewien sposób ich ogranicza. może rybożercą po prostu się nie chce? poznałem parę norweskich zachowań które mnie strasznie dziwiły, ale nie mnie ich oceniać. socjologiem nie jestem.
temat dobry do przedyskutowania na dłuższej posiadówie.

wróciłem do utęsknionej Polski. jednak jakiś patriotyzm w emigrantach drzemie.
udało się wczłapać na trzeci rok studiów, zaliczyć drugie wesele w moim krótkim życiu i wkońcu po raz pierwszy (a napewno nie ostatni), wpaść na MFKiG w Łodzi.

to tak w skrócie. teraz pan Spud musi z powrotem przyzwyczaić się do gospodarowania wolnym czasem tak, żeby nie wyszło że dzień w dzień nic się nie robi.
nieróbstwo zabija.
tyle pomysłów do zrealizowania :)

tak na zakończeniebielik machnięty na życzenie
iemo-rysunek który wisiał u mnie tak długo (cośkoło 5 lat) że zdążył pożółknąć. pewnie od dymu.

to wszystko na dziś
do następnego.

czwartek, 23 lipca 2009

pst ZI (post 21)

jest 3 rano. nie wiem czemu jeszcze nie śpię. na 13 mam być w tyrze. Norwegii ciąg dalszy. jeszcze tylko jakieś niecałe 2 miechy i zejdzie ze mnie łatka emigranta.
w poprzedni czwartek stuknęły mi 22 lata (JUPI!). wysłuchałem "100 lat" w 3 językach, celebrowałem 2 dni i wogólę było miło.

zbyt wiele czasu na wycieczki z aparatem w ręku nie mam, ale taki mały smaczek jak to sobie pomieszkuję mogę wrzucić:
wiem że fotki można by strzelić o wiele lepiej, ale ja i tak jestem z nich dumny. mógłbym je nawet druknąć na pocztówce i handlować przy poczcie.
rzecz jasna pozdrawiam wszystkich odwiedzających, czytających i rysujących.
nu. fotki (będzie więcej), narazie odchaczone, pozdrowienia odchaczone, mały raport odchaczony. ide spać
ave

wtorek, 23 czerwca 2009

POST #20

tiaaaa.
siema. tak się składa że siedzę właśnie na dalekiej północy i wypadało by chociaż wspomnieć o tym na blogasie, chociażby dlatego żeby usprawiedliwić swoją nieobecność. dostęp do netu ograniczony, a zarabiać polodolary trzeba. od czasu do czasu wpadne i coś tu może skrobne. tak więc do zobaczyska, pozdrawiam z dalekiej północy, ojczyzny Turbonegro, black metalu i płonących drewnianych kościołów.
tak żeby nie było smutno, koślawy rysunek ilustrujacy the Misfits "Astro Zombie"

swoją drogą możecie mi skrobnąć czasem co ciekawego się u nas dzieje.
cya

czwartek, 4 czerwca 2009

POST #19

dziś krótko. wrzucę tylko to co wczoraj mi spod ołówka i pisaka wyskoczyło:



nigdy nie wierzyłem w te końce świata. ostatnio czytałem że Nostradamus był strasznie przereklamowany. pewnie był tak samo uzdolniony co nasz ten polski jasnowidz Nowak czy inny chuj. Anyway, wszystkie te teorie armageddonu trącają mi tu ściemą i średnio co 6 albo 12 lat będziemy mieli nową teorie końca świata. 

jak to powiedział Woody Allen. wszyscy się ekscytują końcem świata, ale potem przychodzi poniedziałek i musimy iść spowrotem do pracy.

niedziela, 24 maja 2009

Post OSiemnasTkowy #18

Siema. jak zwykle mogę narzekać że wpisów jest mało i za rzadko. ale dziś postanawiam że pierdole to narzekanie:) nic to nie da. a wpis będę dawał jak tylko będę mógł i O!

na początkas takie cuś czego byłem współautorem:


impreza jak każy widzi, info jest napisane. tak więc jak kogoś kręci i akurat będzie w wyszkowie w tamym czasie, jako współautor plakatu i serdeczny kolega mistera MKS'a, SERDECZNIE ZAPRASZAM!

a poniżej taki tam relaxart popełnioniy jakiś niecały miesiąc temu. coraz bardziej lubie prace stalówką i tuszem


pozatym? Warsaw Challenge był. osobiście widziałem tylko finał bitwy Killafornia vs Top9 (obrońcy tytułu zasłużyli sobie na utrzymanie go. według mojego laickiego oka, byli naprawdę świetni).  następnie był koncert francuskiej formacji IAM. fajnie to wyglądało, jeszcze milej słuchało (flow naprawde dobry). tylko coś mi nie podobało... a mianowicie to że ni chuja nie kumałem co chłopaki rapują. tak więc na przekaz z tekstów się nie nastawiłem, ale miło było posluchać jak rapują marsylczycy.

Regge juwenalia (stadion syrenki) też były very nice. świetna robota ze strony organizatorów(nagłośnienie, miejsce,browar,kible. wszystko na plus) jak i wypaśna grupa docelowa (nie można się chyba czepiać rastafarian i ludzi lubiących regge).  dziękówa panu K i spółce że musieli mnie znosić. :)

ostatecznie wpadłem też na chwile na Coke Live Fresh Noise! spodziewałem się że coś będzie nie tak. jedynym nie taktem było kurewsko drogi browar (8zylca) no i to że Fisza i Emade dali na późniejszą godzinę. i kurwa szkoda. bo Afromental mnie nie jarał tak jakby oni chcieli, OSTRy był zajebisty jak zawsze, ale to tylko 45 minut (straszny króciak). i potem dopiero po jakiejś niecałej godzinie mieli być twórcy płytki Heavi Metal. niestety, głupi ja, postanowiłem się zmyć przedtym, bo niestety ostatni dojazd do mojej podwarszawskiej WSI startuje 2 minuty przed północą. tak więc chuj w dupe ludziom z mojej gminy odpowiedzialnym za to że linia nocna do Ożarowa miała być, a wciąż jej nie ma. FUCK YOU :)

nawiązując do płyty wspomnianej wyżej. jest dla mnie wykurwista. jak dla mnie zajebista odskocznia w rapie od ciągłego narzekania jak jest źle,niedobrze, jak się HaWuDePuje i rozpierdala na imprezach gruby hajs, bo tak robią GRACZE. tam tego nie ma. nie będę opisywał o czym płyta traktuje i jej recenzował, bo żaden ze mnie krytyk i znawca, ajak chcecie to pogooglujcie. ale dla tych których wkurwiał WIELKI BUM NA HIPHOP, lubią Fisza i klimaty z Asfalt Records (Łona i Ostry offcoz) zapraszam do przesłuchania i kupna. na dodatkowy plus zasługuje jeszcze wykonanie okładki przez Bartka Arobala. luknijcie co fajnego moża maznąć kredkami.

popierdolił, popierdolił. czas iść spać. rano uczelnia