poniedziałek, 11 stycznia 2010

post 25

Dobry Wieczór!

trochę zleciało czasu od ostatniego wpisu. taki los tego bloga. ale wszystko się daje wytłumaczyć. święta, przygotowania, wyjazdy, i tak dalej.
do naszych domów przyszedł nowy rok. chyba nie ja jeden stwierdze że 2009 był średni. nie było źle, ale mogło być w chuj lepiej.
ogólnie kilka rzeczy poszło do przodu, z innymi rzeczami, jak i osobami się pożegnałem.
ale czuję w kościach, że to 2010 będzie rokiem owocnym, napewno dla twórczości.

doszedłem do prostego wniosku. lepiej robić byle co (nie tak dosłownie byle co :P) w danym kierunku, szlifując warsztat, niż nie robić nic i narzekać.
tak więc chciałem zaprezentować mój mały projekt mobilizujący:

http://maszognia.blogspot.com/

galeria (w zamierzeniu CZĘSTO AKTUALIZOWANA) dotycząca używek takich jak: szlugi, fajki, jointy, cygaretki itp. pare szotów już wisi, lepsze i gorsze.
mam nadzieję że jakoś to wam przypadnie do gustu.
to tylko początek i mam nadzieję że z następnymi rzeczami wystartuje już jakoś niedługo.

poza tym? wpadłem jeśli chodzi o Kaznodzieje. komiks to żadna nowość, ale mieć swój komplet, na świeżo zawieszonej półce to rarytas. jeśli ktoś jest w posiadaniu i ma chęć odsprzedać w sensownej cenie takie tomy jak "Historia sam wiesz kogo","Krew i Whiskey", lub "Na południe", to z chęcią odkupie.

na koniec dość mało ciekawej notki, dodam że napewno zmienię ohydny wygląd tego bloga.
wiem że jest okropnie, ale już niedługo. wkońcu w tym roku ma być owocnie prawda?

do nastepnęgo

ps.
jebać typa z microsoftu. chuj Ci w dupe panie P :)

niedziela, 29 listopada 2009

post XXIV

godzina 23. post 24. 29listopada.

ogólnie leże jeśli chodzi o wrzucanie koloru, czego próbka poniżej. ale praktyka czyni mistrza.
mały tribute w stronę Pulp Fiction


przy stoliku z Jules'em Winnfieldem, wkurwiająco słodki kot "Szczeniak".
ze wstępnych ustaleń, dowcip jest czerstwy i prawie nikt go nie rozumie.

teraz czas przetestować google wave, zrobić fotomontaż na jutrzejsze zajęcia z grafiki i pierdyknąc sobie konto na twitterze.

miłego wieczoru.

piątek, 20 listopada 2009

p 23 a nos się zatkał

nos się zatkał. 4 dzień chorobowego.
a powyżej stara rzecz która została dziś zdygitalizowana. po części inspirowane M.Mignolą.

chociaż trochę się wam podoba?

wtorek, 27 października 2009

post 22 święto zmarłych


I Z TYM OTO PRZYKLAŚNIĘCIEM, CHCIAŁEM REAKTYWOWAĆ BLOGA! :)

(fanfary)

dzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzieńdobryyyyyyyyy
po ponad 3 miesięcznej przerwie.

jako że to kupa czasu, a nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby słuchać długich rozwodów na ten temat, no to tak w skrócie:obiecane fotki pieprzonychczerwonychnorweskichdomków z popieprzoną trawą na dachach, oraz parę łódeczek.
Norwegia, przez swoją lokalizację dzięki której ma zapewnione wysokie wydobycie ropy naftowej, jest jednym z najbogatszych krajów na naszym ziemskim padole. Wysoki poziom życia, z tego co się dowiadywałem, znikomy poziom ubóstwa. Każdy obywatel ma zapewniony dobrobyt. Państwo dba o swoich obywateli i co w tym wszystkim najfajniejsze: z każdym dogadasz się po angielsku.
Emeryci, renciści, studenci, nawet dziady z najgłębszego lasu umieją powiedzieć o wiele więcej niż "hał du ju du?". cieszył mnie ten stan rzeczy, bo nie potrzebowałem do rozmowy z każdym napotkanym, słownika i tłumacza.
dręczy mnie pytanie: czemu nigdy nie słyszałem o żadnym sławnym norwegu?
albo jestem zbyt mało poiformowany, albo państwo rozpieszczając swoich obywateli w pewien sposób ich ogranicza. może rybożercą po prostu się nie chce? poznałem parę norweskich zachowań które mnie strasznie dziwiły, ale nie mnie ich oceniać. socjologiem nie jestem.
temat dobry do przedyskutowania na dłuższej posiadówie.

wróciłem do utęsknionej Polski. jednak jakiś patriotyzm w emigrantach drzemie.
udało się wczłapać na trzeci rok studiów, zaliczyć drugie wesele w moim krótkim życiu i wkońcu po raz pierwszy (a napewno nie ostatni), wpaść na MFKiG w Łodzi.

to tak w skrócie. teraz pan Spud musi z powrotem przyzwyczaić się do gospodarowania wolnym czasem tak, żeby nie wyszło że dzień w dzień nic się nie robi.
nieróbstwo zabija.
tyle pomysłów do zrealizowania :)

tak na zakończeniebielik machnięty na życzenie
iemo-rysunek który wisiał u mnie tak długo (cośkoło 5 lat) że zdążył pożółknąć. pewnie od dymu.

to wszystko na dziś
do następnego.

czwartek, 23 lipca 2009

pst ZI (post 21)

jest 3 rano. nie wiem czemu jeszcze nie śpię. na 13 mam być w tyrze. Norwegii ciąg dalszy. jeszcze tylko jakieś niecałe 2 miechy i zejdzie ze mnie łatka emigranta.
w poprzedni czwartek stuknęły mi 22 lata (JUPI!). wysłuchałem "100 lat" w 3 językach, celebrowałem 2 dni i wogólę było miło.

zbyt wiele czasu na wycieczki z aparatem w ręku nie mam, ale taki mały smaczek jak to sobie pomieszkuję mogę wrzucić:
wiem że fotki można by strzelić o wiele lepiej, ale ja i tak jestem z nich dumny. mógłbym je nawet druknąć na pocztówce i handlować przy poczcie.
rzecz jasna pozdrawiam wszystkich odwiedzających, czytających i rysujących.
nu. fotki (będzie więcej), narazie odchaczone, pozdrowienia odchaczone, mały raport odchaczony. ide spać
ave

wtorek, 23 czerwca 2009

POST #20

tiaaaa.
siema. tak się składa że siedzę właśnie na dalekiej północy i wypadało by chociaż wspomnieć o tym na blogasie, chociażby dlatego żeby usprawiedliwić swoją nieobecność. dostęp do netu ograniczony, a zarabiać polodolary trzeba. od czasu do czasu wpadne i coś tu może skrobne. tak więc do zobaczyska, pozdrawiam z dalekiej północy, ojczyzny Turbonegro, black metalu i płonących drewnianych kościołów.
tak żeby nie było smutno, koślawy rysunek ilustrujacy the Misfits "Astro Zombie"

swoją drogą możecie mi skrobnąć czasem co ciekawego się u nas dzieje.
cya

czwartek, 4 czerwca 2009

POST #19

dziś krótko. wrzucę tylko to co wczoraj mi spod ołówka i pisaka wyskoczyło:



nigdy nie wierzyłem w te końce świata. ostatnio czytałem że Nostradamus był strasznie przereklamowany. pewnie był tak samo uzdolniony co nasz ten polski jasnowidz Nowak czy inny chuj. Anyway, wszystkie te teorie armageddonu trącają mi tu ściemą i średnio co 6 albo 12 lat będziemy mieli nową teorie końca świata. 

jak to powiedział Woody Allen. wszyscy się ekscytują końcem świata, ale potem przychodzi poniedziałek i musimy iść spowrotem do pracy.