poniedziałek, 18 kwietnia 2011

33. Wstałeś?

Właśnie wstałem.
Są takie dni.

Będziesz walczył przez godzinę z własnym zmęczeniem i snem, po to żeby wstać i jechać na zajęcia.
Zbudzisz się, przyśniesz, oczy otworzy budzik, dasz sobie parę minut na ocucenie, po raz kolejny wybudzi słodkie pierdzenie alarmu z telefonu. wzdychniesz, znów przymkniesz oczy, a po paru sekundach zbierasz się w sobie i wstajesz.
gdy już wygrasz walkę ze snem, zadzwoni telefon.
Gdy odbierzesz, kumpel z grupy poinformuje cię ze zajęcia zostały odwołane.


Czy gdybyś o tym wiedział drogi Wojtku, inaczej zaplanowałbyś ten dzień?

A Wam życzę miłego dnia.

czwartek, 24 marca 2011

#32 webkomiks?


Z racji że od małolata, komiks uwielbiam jako lekturę , tak i próbuję robić go samemu.
Od dłuższego czasu ściska mnie aby stworzyć własny webkomiks. I zawsze mnie zatrzymują pytania... czy fabuła będzie dobra? czy rysunki dadzą się oglądać? czy będzie ukazywał się systematycznie? czy w ogóle dam radę?
Trzeba przyznać. Komiks to kurewsko ciężkie medium do udźwignięcia samemu.
Wiadomo, szkic, tusz (analog albo cyfrowo), dymki, cienie, może kolory (które zabierają od chuja czasu)literki i onomatopeje. Zanim to zrobimy trzeba wpierw wymyślić jakąś składną historyjkę, wycwanić jak to ująć w kadry, jak je rozmieścić żeby było ładnie i czytelnie.
Może nie brzmi tak strasznie, ale jest masa roboty, roboty która wykonujesz z uśmiechem na mordzie, jak tylko uporasz się ze swoim lenistwem.
Stwierdziłem że nie będę się na razie porywał na duże rzeczy które sobie zaplanowałem. Nie teraz.
Zacznę od czegoś prostego. Coś co nie musi być graficznie plecami konia i Rosińskim. Coś co nie musi być takim majstersztykiem fabularnym jak Strażnicy czy Maus.
Jakiś śmieszny shit od którego zacznę.
Tym shitem jest Ojciec Tadeusz. Rzecz prosta graficznie jak i scenariuszowo.
Mam nadzieję że pomimo niedbałego rysunku (który jest w jakimś stopniu zamierzony), da się to czytać i natchnie mnie na większe rzeczy związane z webkomiksem.
Amen.


czwartek, 10 marca 2011

#31




heeeeloooooł and welcome!

dziś w programie:

zapowiedź najbardziej najeżonej komedii roku:




JEŻ JERZY
animacja tworzona 3 lata. długo wyczekiwany film już jutro wchodzi do kin dla całego plebsu ze mną włącznie (8 marca była premiera dla ViPlebsu).
tak więc....widzimy się w kinie suckeeeeeeeeers.

a teraz mały gwódź dzisiejszego odcinka. dziś machnięte kolorki, wczoraj szkic i outline na kompie:
QUIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIZ:
jaki to film i cóż to za aktor?

quiz jest banalny, a w innych miejscach już widziałem odpowiedzi ale dla zabawy odpowiadajcie w komciach. będzie to mile widziane.

tyle na dziś
buź.

niedziela, 20 lutego 2011

#30 (Ressurection?)

hell-oł...
...
...cisza.


środa, 28 kwietnia 2010

#29


Siemanko.

pismakiem nie jestem. prędzej rysownikiem w jakimś tam stopniu, więc rozpisywać się nie będę, ale:

Komiksowa Warszawa - była zajebista. nie szalałem, pewnie przez to że byłem pod tyci pantoflem :) ale i tak się świetnie bawiłem. więcej takich imprez. brawa dla organizatorów!

reszta mniej ważna. głównie projekty na uczelnie.
gdyby nie było mi szkoda hajsu władowanego w studia, poszedłbym w ślady Śledzia - "po co mam iść na jakiś angielski (inne zajęcia) kiedy ja chcę rysować".

krótkie pozdro


btw startuje 2 edycja Ligi Bitew Komiksowych. już w najbliższy czwartek. za info googlujcie...

czwartek, 1 kwietnia 2010

#28 PRIMA! Aprilis

zdążyłem na czas:P

komiks okolicznościowy
enjoy


tak przy okazji:
BUTTON który wszyscy pewnie znacie.

niedziela, 21 marca 2010

27. post po pierwszym dniu wiosny

miał być wczoraj. ale jako że do aktualizacji bloga siadam przeważnie wieczorem, a zagadała mnie dziewczyna. rysunek z okazji wiosny przybycia ląduje dziś
wesołego po-dnia wagarowicza

ps. jako że wiosna. dałem cieplejszy wystrój bloga. wypadało by i banner odświeżyć.

wtorek, 2 marca 2010

26. Środa to? Środa to!

Witam!


ale tu bidą wieje ostatnio. kurz i pajęczyny
całe szczęście że sesja się skończyła i tok studiów jest nieprzerwany

INFO:
z okazji że dziś jest środa 3 marca 2010. informuję: o godzinie 18 przy ulicy Chłodnej 25 w Warszawie odbędzie się mała libacja dla wąsaczy, przy okazji miejsce będą miały 3 premiery komiksowe. Przyprowadźcie wąsy.

(GW wymyślił Marek Lachowicz of course.)

KONIEC INFO

jako że dawno mnie nie było to wrzucę pare rupieci ;)



EDIT:
przy następnej aktualce zmienie kolory bloga obiecuje.

właźcie na www.maszognia.blogspot.com

poniedziałek, 11 stycznia 2010

post 25

Dobry Wieczór!

trochę zleciało czasu od ostatniego wpisu. taki los tego bloga. ale wszystko się daje wytłumaczyć. święta, przygotowania, wyjazdy, i tak dalej.
do naszych domów przyszedł nowy rok. chyba nie ja jeden stwierdze że 2009 był średni. nie było źle, ale mogło być w chuj lepiej.
ogólnie kilka rzeczy poszło do przodu, z innymi rzeczami, jak i osobami się pożegnałem.
ale czuję w kościach, że to 2010 będzie rokiem owocnym, napewno dla twórczości.

doszedłem do prostego wniosku. lepiej robić byle co (nie tak dosłownie byle co :P) w danym kierunku, szlifując warsztat, niż nie robić nic i narzekać.
tak więc chciałem zaprezentować mój mały projekt mobilizujący:

http://maszognia.blogspot.com/

galeria (w zamierzeniu CZĘSTO AKTUALIZOWANA) dotycząca używek takich jak: szlugi, fajki, jointy, cygaretki itp. pare szotów już wisi, lepsze i gorsze.
mam nadzieję że jakoś to wam przypadnie do gustu.
to tylko początek i mam nadzieję że z następnymi rzeczami wystartuje już jakoś niedługo.

poza tym? wpadłem jeśli chodzi o Kaznodzieje. komiks to żadna nowość, ale mieć swój komplet, na świeżo zawieszonej półce to rarytas. jeśli ktoś jest w posiadaniu i ma chęć odsprzedać w sensownej cenie takie tomy jak "Historia sam wiesz kogo","Krew i Whiskey", lub "Na południe", to z chęcią odkupie.

na koniec dość mało ciekawej notki, dodam że napewno zmienię ohydny wygląd tego bloga.
wiem że jest okropnie, ale już niedługo. wkońcu w tym roku ma być owocnie prawda?

do nastepnęgo

ps.
jebać typa z microsoftu. chuj Ci w dupe panie P :)

niedziela, 29 listopada 2009

post XXIV

godzina 23. post 24. 29listopada.

ogólnie leże jeśli chodzi o wrzucanie koloru, czego próbka poniżej. ale praktyka czyni mistrza.
mały tribute w stronę Pulp Fiction


przy stoliku z Jules'em Winnfieldem, wkurwiająco słodki kot "Szczeniak".
ze wstępnych ustaleń, dowcip jest czerstwy i prawie nikt go nie rozumie.

teraz czas przetestować google wave, zrobić fotomontaż na jutrzejsze zajęcia z grafiki i pierdyknąc sobie konto na twitterze.

miłego wieczoru.

piątek, 20 listopada 2009

p 23 a nos się zatkał

nos się zatkał. 4 dzień chorobowego.
a powyżej stara rzecz która została dziś zdygitalizowana. po części inspirowane M.Mignolą.

chociaż trochę się wam podoba?

wtorek, 27 października 2009

post 22 święto zmarłych


I Z TYM OTO PRZYKLAŚNIĘCIEM, CHCIAŁEM REAKTYWOWAĆ BLOGA! :)

(fanfary)

dzieńdobrydzieńdobrydzieńdobrydzieńdobryyyyyyyyy
po ponad 3 miesięcznej przerwie.

jako że to kupa czasu, a nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby słuchać długich rozwodów na ten temat, no to tak w skrócie:obiecane fotki pieprzonychczerwonychnorweskichdomków z popieprzoną trawą na dachach, oraz parę łódeczek.
Norwegia, przez swoją lokalizację dzięki której ma zapewnione wysokie wydobycie ropy naftowej, jest jednym z najbogatszych krajów na naszym ziemskim padole. Wysoki poziom życia, z tego co się dowiadywałem, znikomy poziom ubóstwa. Każdy obywatel ma zapewniony dobrobyt. Państwo dba o swoich obywateli i co w tym wszystkim najfajniejsze: z każdym dogadasz się po angielsku.
Emeryci, renciści, studenci, nawet dziady z najgłębszego lasu umieją powiedzieć o wiele więcej niż "hał du ju du?". cieszył mnie ten stan rzeczy, bo nie potrzebowałem do rozmowy z każdym napotkanym, słownika i tłumacza.
dręczy mnie pytanie: czemu nigdy nie słyszałem o żadnym sławnym norwegu?
albo jestem zbyt mało poiformowany, albo państwo rozpieszczając swoich obywateli w pewien sposób ich ogranicza. może rybożercą po prostu się nie chce? poznałem parę norweskich zachowań które mnie strasznie dziwiły, ale nie mnie ich oceniać. socjologiem nie jestem.
temat dobry do przedyskutowania na dłuższej posiadówie.

wróciłem do utęsknionej Polski. jednak jakiś patriotyzm w emigrantach drzemie.
udało się wczłapać na trzeci rok studiów, zaliczyć drugie wesele w moim krótkim życiu i wkońcu po raz pierwszy (a napewno nie ostatni), wpaść na MFKiG w Łodzi.

to tak w skrócie. teraz pan Spud musi z powrotem przyzwyczaić się do gospodarowania wolnym czasem tak, żeby nie wyszło że dzień w dzień nic się nie robi.
nieróbstwo zabija.
tyle pomysłów do zrealizowania :)

tak na zakończeniebielik machnięty na życzenie
iemo-rysunek który wisiał u mnie tak długo (cośkoło 5 lat) że zdążył pożółknąć. pewnie od dymu.

to wszystko na dziś
do następnego.

czwartek, 23 lipca 2009

pst ZI (post 21)

jest 3 rano. nie wiem czemu jeszcze nie śpię. na 13 mam być w tyrze. Norwegii ciąg dalszy. jeszcze tylko jakieś niecałe 2 miechy i zejdzie ze mnie łatka emigranta.
w poprzedni czwartek stuknęły mi 22 lata (JUPI!). wysłuchałem "100 lat" w 3 językach, celebrowałem 2 dni i wogólę było miło.

zbyt wiele czasu na wycieczki z aparatem w ręku nie mam, ale taki mały smaczek jak to sobie pomieszkuję mogę wrzucić:
wiem że fotki można by strzelić o wiele lepiej, ale ja i tak jestem z nich dumny. mógłbym je nawet druknąć na pocztówce i handlować przy poczcie.
rzecz jasna pozdrawiam wszystkich odwiedzających, czytających i rysujących.
nu. fotki (będzie więcej), narazie odchaczone, pozdrowienia odchaczone, mały raport odchaczony. ide spać
ave

wtorek, 23 czerwca 2009

POST #20

tiaaaa.
siema. tak się składa że siedzę właśnie na dalekiej północy i wypadało by chociaż wspomnieć o tym na blogasie, chociażby dlatego żeby usprawiedliwić swoją nieobecność. dostęp do netu ograniczony, a zarabiać polodolary trzeba. od czasu do czasu wpadne i coś tu może skrobne. tak więc do zobaczyska, pozdrawiam z dalekiej północy, ojczyzny Turbonegro, black metalu i płonących drewnianych kościołów.
tak żeby nie było smutno, koślawy rysunek ilustrujacy the Misfits "Astro Zombie"

swoją drogą możecie mi skrobnąć czasem co ciekawego się u nas dzieje.
cya

czwartek, 4 czerwca 2009

POST #19

dziś krótko. wrzucę tylko to co wczoraj mi spod ołówka i pisaka wyskoczyło:



nigdy nie wierzyłem w te końce świata. ostatnio czytałem że Nostradamus był strasznie przereklamowany. pewnie był tak samo uzdolniony co nasz ten polski jasnowidz Nowak czy inny chuj. Anyway, wszystkie te teorie armageddonu trącają mi tu ściemą i średnio co 6 albo 12 lat będziemy mieli nową teorie końca świata. 

jak to powiedział Woody Allen. wszyscy się ekscytują końcem świata, ale potem przychodzi poniedziałek i musimy iść spowrotem do pracy.

niedziela, 24 maja 2009

Post OSiemnasTkowy #18

Siema. jak zwykle mogę narzekać że wpisów jest mało i za rzadko. ale dziś postanawiam że pierdole to narzekanie:) nic to nie da. a wpis będę dawał jak tylko będę mógł i O!

na początkas takie cuś czego byłem współautorem:


impreza jak każy widzi, info jest napisane. tak więc jak kogoś kręci i akurat będzie w wyszkowie w tamym czasie, jako współautor plakatu i serdeczny kolega mistera MKS'a, SERDECZNIE ZAPRASZAM!

a poniżej taki tam relaxart popełnioniy jakiś niecały miesiąc temu. coraz bardziej lubie prace stalówką i tuszem


pozatym? Warsaw Challenge był. osobiście widziałem tylko finał bitwy Killafornia vs Top9 (obrońcy tytułu zasłużyli sobie na utrzymanie go. według mojego laickiego oka, byli naprawdę świetni).  następnie był koncert francuskiej formacji IAM. fajnie to wyglądało, jeszcze milej słuchało (flow naprawde dobry). tylko coś mi nie podobało... a mianowicie to że ni chuja nie kumałem co chłopaki rapują. tak więc na przekaz z tekstów się nie nastawiłem, ale miło było posluchać jak rapują marsylczycy.

Regge juwenalia (stadion syrenki) też były very nice. świetna robota ze strony organizatorów(nagłośnienie, miejsce,browar,kible. wszystko na plus) jak i wypaśna grupa docelowa (nie można się chyba czepiać rastafarian i ludzi lubiących regge).  dziękówa panu K i spółce że musieli mnie znosić. :)

ostatecznie wpadłem też na chwile na Coke Live Fresh Noise! spodziewałem się że coś będzie nie tak. jedynym nie taktem było kurewsko drogi browar (8zylca) no i to że Fisza i Emade dali na późniejszą godzinę. i kurwa szkoda. bo Afromental mnie nie jarał tak jakby oni chcieli, OSTRy był zajebisty jak zawsze, ale to tylko 45 minut (straszny króciak). i potem dopiero po jakiejś niecałej godzinie mieli być twórcy płytki Heavi Metal. niestety, głupi ja, postanowiłem się zmyć przedtym, bo niestety ostatni dojazd do mojej podwarszawskiej WSI startuje 2 minuty przed północą. tak więc chuj w dupe ludziom z mojej gminy odpowiedzialnym za to że linia nocna do Ożarowa miała być, a wciąż jej nie ma. FUCK YOU :)

nawiązując do płyty wspomnianej wyżej. jest dla mnie wykurwista. jak dla mnie zajebista odskocznia w rapie od ciągłego narzekania jak jest źle,niedobrze, jak się HaWuDePuje i rozpierdala na imprezach gruby hajs, bo tak robią GRACZE. tam tego nie ma. nie będę opisywał o czym płyta traktuje i jej recenzował, bo żaden ze mnie krytyk i znawca, ajak chcecie to pogooglujcie. ale dla tych których wkurwiał WIELKI BUM NA HIPHOP, lubią Fisza i klimaty z Asfalt Records (Łona i Ostry offcoz) zapraszam do przesłuchania i kupna. na dodatkowy plus zasługuje jeszcze wykonanie okładki przez Bartka Arobala. luknijcie co fajnego moża maznąć kredkami.

popierdolił, popierdolił. czas iść spać. rano uczelnia

wtorek, 5 maja 2009

POrno STory # 17


witam Państwa, po majowym, w ten pięknie pochmurny wtorek.

jak dla mnie weekend udany. mam nadzieję że dla was także taki był. troche człowiek odpoczął i już full pomysłów i zapału. wczoraj wróciłem i dotarło do mnie że czas juwenalii się rozpoczyna. z tej okazji wczoraj pocisnąłem "Jezuch i pogaduchy przy piwie". sprwadźcie...


fabułka jak zwykle luźna.

co do juwenalków to mam wrażenie że w wawie będzie trochę biednie. co prawda będzie t.love, hey, dżem, afrokolektyw i skoki na bungee (jeśli pominąłem coś godnego uwagi, to dajcie znać).

(NIEAKTUALNE)prócz tego jako paszczak który komiksem się jara, zapraszam na finał ligi bitew komiksowych. punkt to Punkt, Koszykowa 55. wjazd 6 zeta.  nie jako organizator, a zwykły gość imprezy. zapraszam.(NIEAKTUALNE)

na zakończenie kolejny fant ze Skurwmenem (idiotyczny pseudonim, wiem. ale chyba pasuje).


adieu.

ps. nie wiem jakim cudem taką literówe z "kuzką" zrobiłem. no ale chuj. nie każdy jest miodkiem. do babola się przyznaje. ciekawe ilu cwaniurów prócz eMKSa by to wyłapało (piątka za bystre oko).

ps2. z ostatniej chwili. finał w Punkcie odwołany. klub zamknięty czy coś. nie wiem, szkoda. dla pociechy tego samego dnia:

* 9 maja* na dziedzińcu uczelni (*Krakowskie Przedmieście 5-7*) i 
rozpocznie sobotnią część cyklu imprez Juwenaliów Artystycznych 2009.
Start godz *19.00
*Zagra towarzysząco : dj Markus
Gorąco zapraszamy wszystkich !!! Przewidujemy niespodzianki!

jeśli to was nie zadowala, a dalej pragniecie bitwy ale w stylu hiphop, w parku Sowińskiego na warszawskiej Woli odbędzie się Warsaw Challege 2009. tak więc breakdance, hip-hop, browar, kłęby dymu i mam nadzieje jakieś graffiti też będzie miało swoje miejsce. trwa to cały weekend, więc zapraszam.

koniec przekazu.



środa, 15 kwietnia 2009

sPOSTszegłem #16

16 to numer przyjemny i zjawiskowy. ogólnie pierdole numerologie, ale 16 mam urodziny:) (nie. nie kwietnia)

święta święta i po świętach. jako że jutro wyjeżdzam na weekend, postanowiłem dla relaksu machnąć Supmena tuszem. szybki pracek, ale zawsze, a i blogas się ucieszy. 


tak przy okazji ostatniego artykułu na motywiedrogi,  co do alternatywnej wersji Clarka. co by było gdyby trafił do patologicznej rodziny?:)

czy z Supermena nie byłby lepszy badass?

trzymta się za ptaki.

sobota, 11 kwietnia 2009

p.OSTaszewska #15

JoŁ Meen i siema! 666

wielce religijny to ja nie jestem.  ale że jest okazja żeby coś pobazgrać i wrzucić na bloga to nie przepuszcze:) jako że jesteśmy już po piątkowej egzekucji  Jezusa na krześle. taki mały akcent z tej okazji poniżej


a tu pierwsza rzecz jaką ostatnio machłęm tuszem i stalówką. czyli tak samo jak nasi dziadowie zapierdzielali listy do kobitek i kreślili rysuny. total oldschool

enjoy.

BTW miłego wypoczynku wszystkim czytającym :) 

niedziela, 29 marca 2009

POSTmodernizm #14

Siema wszystkim.

tak jak zapowiadałem, kolejna część blogasowej sagi wędruje na salony.

w zeszły piątek: w Punkcie odbyła się 4 Bitwa Ligi Komiksowej. cykał mój ziombel Kali, efekt poniżej:








jak ktoś byłby ciekaw, to ja jestem na 3 fotce od dołu (na zdjęciu podobno wyglądam jakbym udawał zaginione ogniwo ewolucji).  ogólnie bardzo dobrze wspominam bitwe, piwo jak i osoby poznane tamtego wieczoru(wszystkich pozdrawiam), choć Kali mógł narobić więcej fot. na finał w kwietniu wybiorę się napewno.

w ten piątek: udało mi się spożyć zupę chmielową na "kameralnych poprawinach WSK" razem z Gonzem, pjp'em, Danielem Chmielewskim i Marem Oleksickim (no z nim to tylko piątke udało mi się przybić bo musiałem spadać), chłopaków pozdrawiam. to była pierwsza udana część wieczoru. Drugą był koncert OSTR'ego w Stodole. dołączyłem do Konrada w metrze i wbiliśmy z ekipą leciutko spóźnieni. jakoś wepchaliśmy się w tłum i zaczeła się zabawa. wyobraźcie sobie zajebisty koncert, gdzie jedynie do czego można się przyjebać to może to że było ciasno(ale nie o tym mowa). Fakt że to pierwszy koncert Ostrego na którym byłem, nie mam porownania. ale jak dla mnie nie było się czego czepić. było wykurwiście. bez zgrzytów, zacięc itp. nie pamiętam ile leciał koncert, ale mogłobyć dłużej. widać że gościu żyje tym co robi i nie odpierdala fuszery.  skoro on trzyma poziom, to ja się podpisuje że pójde jeszcze nie jeden raz na jego koncert. źąąąą

kończe na dziś. następny wpis wkrótce